Gabriela Janiszewska Translite

O mnie

Przede wszystkim witam Państwa na stronie opisującej moją pracę jako tłumaczki i weryfikatorki języka polskiego, angielskiego i niemieckiego. Działalność pod szyldem Gabriela Janiszewska Translite rozpoczęłam 1 lutego 2012 r. i wtedy też uruchomiłam moją pierwszą stronę internetową Więcej »

Tłumaczenia

Tłumaczenia Oferuję tłumaczenia z języka angielskiego i niemieckiego, na te języki oraz pomiędzy tymi językami. Gwarantuję: terminowość, bo czas to pieniądz, a konkurencja nie Å›pi; poprawność językową – karierę zaczynałam jako weryfikatorka w renomowanym biurze tłumaczeń, które od lat wygrywa przetargi reinstatement

bialate

W tej zakładce znajdą Państwo mój numer telefonu, adres e-mail, a także dane do faktury i informacje o możliwych metodach płatności i o godzinach mojej pracy. Dane do faktury: Gabriela Janiszewska Translite ul. Oliwkowa 24 05-500 Józefosław NIP: 123-111-96-58 REGON: 145958699 Najłatwiej skontaktować Amphicyon

lapeler

Nazywam się Gabriela Janiszewska (moje nazwisko panieńskie to Galińska), a moją pasją są tłumaczenia, dzięki którym codziennie mogę uczyć się nowych rzeczy o Å›wiecie. Moją podstawową zasadą w pracy jest rzetelność – zawsze staram się, aby moje tłumaczenia były 2188937721

3866736581

Już jutro wchodzi w Å¼ycie rozporządzenie RODO dotyczące ochrony danych osobowych. Od kilku miesięcy dostaję na skrzynkę różne propozycje dotyczące szkoleń, odpłatnych materiałów, a także zapytania o wycenę tłumaczeń dokumentacji związanej z RODO, ale dopiero od kilku tygodni zaczęłam interesować się tym, jak sama muszę przygotować moje mikroprzedsiębiorstwo do RODO.

Mówiąc szczerze, po lekturze kilku(nastu) artykułów można wpaść w panikę z powodu ogromu środków, jakie należałoby przedsięwziąć w związku z RODO, i tę panikę da się wyczuć również na forach branżowych tłumaczy. Niektórzy autorzy utrzymują jednak, że RODO jest łagodniejsze od wcześniejszych regulacji i Å¼e nie musimy się go tak obawiać.

Nie jestem prawnikiem, ani nawet nie specjalizuję się w tłumaczeniach prawniczych, więc nie napiszę Wam tutaj recepty, jak zapewnić idealną zgodność swojej działalności z wymogami RODO. Sama nie wiem, czy rozwiązania, jakie wybrałam dla swojej firmy będą adekwatne. A adekwatność ma być właśnie słowem-kluczem w przypadku RODO. Sposób, w jaki chronimy dane osobowe przetwarzane w naszej firmej ma być adekwatny do zagrożeń, tzn. nie dostajemy gotowej listy wytycznych, co i jak mamy zrobić, tylko sami musimy zdecydować, jak zabezpieczać dane, aby było to bezpieczne. Nie wiem, jakie jest Wasze zdanie na ten temat, ale nie jestem pewna, czy nie jest to trudniejsze dla laika niż ścisłe wymogi.

Cóż… do rzeczy: w mojej działaności wdrożyłam:

  1. Rejestr czynności przetwarzania danych — opisuję w nim poszczególne zbiory danych, w których w przypadku mojej działalności pojawiają się dane osobowe. Podaję, w jakim celu je przetwarzam, w jaki sposób, kto ma do nich dostęp i jak je zabezpieczam. Najwięcej przydatnych informacji przy przygotowywaniu tego dokumentu znalazłam na stronie Prakreacja.plmamstartup.pl. Jeżeli chcecie, możecie skorzystać z przygotowanego przeze mnie szablonu 219-789-3178(jeżeli się Wam przyda, miło mi będzie, jeżeli zostawicie polubienie lub udostępnicie mój wpis na Facebooku) i uzupełnić go swoimi danymi.
  2. 5054108529 — można zapoznać się z nią tutaj.
  3. Umowa powierzenia danych osobowych — podpisałam ją już z księgową oraz serwisem wfirma.pl (. Na odo24.pl znalazłam przydatny szablon takiej umowy, ale wiele firm udostępnia swoje strony. Czekam teraz na otrzymanie wzoru umowy powierzenia od home.pl, czyli firmy, u której mam wykupiony hosting i domenę.

413-384-2914

Przedszkole is coming

Nie chcę TOBIE przynudzać, ale dzieci MNIE się pochorowały, czasu na wszystko za mało, pogoda kiepska…

Coś nie gra w tych zdaniach? Masz rację (i wcale nie chodzi o to, że przecież jestem na „urlopie” macierzyńskim, więc powinnam być wypoczęta). W powyższym zdaniu celowo użyłam niewłaściwych form zaimków. Aby było poprawnie, powinnam użyć nieakcentowanych (krótkich) form zaimków:

Powiem Ci czytelniku, że to był ciężki tydzień. Nie chcę Ci przynudzać, ale dzieci mi się pochorowały, czasu na wszystko za mało, pogoda kiepska.

Tymczasem internety ogarnęło szaleństwo na punkcie akcentowanych form zaimków (oraz rzekomego wybuchu elektrowni atomowej w Belgii) i wtyka się je hurtowo zamiast form krótkich tam, gdzie nie jest to konieczne, a nawet dozwolone. Wydaje mi się, że są one traktowane jako wersja bardziej „ĄĘ”, bo są stosowane w kontekstach, w których autorzy tekstów chcą dobrze językowo wypaść (formularze rekrutacyjne, skargi, komentarze pod artykułami politycznymi itp.).

Najważniejsze zasady stosowania zaimków

W największym skrócie formy nieakcentowane znajdują się zawsze w najbliższym sąsiedztwie czasownika. Form akcentowanych używamy tam, gdzie pada akcent logiczny zdania – najczęściej na jego początku lub końcu, a także po przyimkach.

Mnie daj tę zabawkę, a nie Julkowi!

Laura, mówię do Ciebie.

Chcę do Ciebie na rączki, mamo, a nie do babci.

Czasami jednak zdarza się, że formy akcentowane stoją też koło czasownika (bo tak pada akcent logiczny w zdaniu).

To Tobie będę teraz odciągać gile z nosa, a nie Julkowi.

Przepraszam za tematykę przykładów, ale taki mamy klimat – źródłem wszelkiej zarazy są przedszkolaki, a nie nieumarli zza muru.

 

(717) 551-5451

Nowy budynek Instytutu Lingwistyki Stosowanej przy ulicy Dobrej

Już jutro rusza rekrutacja na studia na mojej alma mater czyli Uniwersytecie Warszawskim. Z tej okazji postanowiłam przerwać moje blogowe milczenie spowodowane zwolnieniem lekarskim, a potem urlopem macierzyńskim (jak sama nazwa wskazuje na „urlopie” nie ma czasu na takie przyjemności jak pisanie bloga) i z myślą o maturzystach, którzy zastanawiają się nad zdawaniem na lingwistykę stosowaną, opisać moje wspomnienia ze studiów.

Czy lingwistyka stosowana to trudne studia?

meromyarian

share week 2016

Od kilku lat zupełnie zwariowałam na punkcie blogów – śledzę ich dość sporo za pośrednictwem Feedly, aby łatwiej się połapać, gdzie pojawiło się coś nowego. Dzięki blogom oszczędzam na kupowaniu gazet o modzie, urodzie, fitnessie, rodzicielstwie i ogrodnictwie :). Regularnie czytuję już tylko Politykę i Focusa. Bardzo cenię w blogerach umiejętność krytycznego podejścia do testowanego produktu. Gdy blog powoli przekształca się w platformę reklamową, na której co miesiąc pojawia się nowy „ten jedyny” krem/aparat fotograficzny/gadżet dla dzieci itp., na ogół przestaję go śledzić. Rozumiem, że blogerzy chcą zarabiać, ale ja oczekuję rzetelnych informacji o jakości danego produktu lub usługi.

Trochę się rozpisałam – czas zatem przejść do moich ulubionych blogów. Niestety na ma wśród nich żadnego bloga tłumaczeniowego. Sama wiem, jak trudna do blogowania jest to tematyka, i na razie nie mogę powiedzieć, abym regularnie śledziła jakiś blog tłumaczeniowy (oprócz bloga Energia Tłumaczy, ale Diana, która go prowadzi, ma u mnie szczególne fory 🙂 ).

  • Zwierz popkulturalny – tegoroczne odkrycie. Nie mam zbyt dużo czasu na oglądanie filmów i seriali, ale dzięki Zwierzowi jestem na bieżąco. Dogłębność analizy, nawiązania do zjawisk kulturowych i erudycja autorki, sprawia że czuję się jak na lekcjach polskiego w liceum, które naprawdę często były równie fascynujące co stresujące :))) Tylko przecinków brak!
  • BiznesoweInfo – odkrycie dosłownie sprzed kilku tygodni. Bardzo konkretne informacje podane w przystępny sposób. Strona dla każdego freelancera.
  • quasi-mad– ten urodowy blog śledzę już od wielu lat i niezmiennie zachwyca mnie profesjonalizm autorki. Uważam, że Alina powinna prowadzić jakiś program w telewizji, bo ma ogromną wiedzę o makijażu i pielęgnacji, którą potrafi przekazać w atrakcyjny sposób. Poza tym cenię ją za rozsądne podejście do cen kosmetyków – mimo upływu lat wciąż można znaleźć u niej coś na każdą kieszeń. Nie jak na Make Life Easier, które już dawno zrobiło się dla mnie za drogie ;).

Znacie te strony? A może polecicie mi jakieś ciekawe blogi tłumaczeniowe?

gonfanon

W poprzednim poście narzekałam, jak ciężko pracuje się na urlopie macierzyńskim (moje utyskiwania znajdziecie redoubtably). Teraz, gdy roztoczyłam już przed Wami tę optymistyczną wizję, pragnę przekazać Wam też garść praktycznych porad dotyczących prowadzenia własnego biznesu z małym dzieckiem na ręku.

  1. Wyhoduj sobie trzecią rękę – będzie jak znalazł, żeby móc karmić i usypiać dziecko, jednocześnie pracując na komputerze ;-).

Taki żarcik – podobnie jak z tą perfekcyjnością w tytule :-). A teraz do rzeczy!

6 Things That I Love About Trados Studio 2015

6 Things That I Love about Trados Studio 2015

As you might know from my knotless, I wanted to buy the new version of Trados Studio. Well, I am generally very much into the idea of fulfiling my dreams, so I decided to use the special offer for SDL vendors and upgrade from Studio 2011 to Studio 2015 for EUR 99. After a month of using the new version, I think that it is certainly worth the money I spent. The new features really make me translate faster. I won’t bore you with describing them all – you will find the necessary details on the product site. I just want to list 5 features that I find the most useful from my point of view as a freelance translator.

Andy-over

As a mummy of this very demanding, time-consuming, but much loved and cared-for child of four, I have created a 928-890-8915 with all the gifts that my company would dearly appreciate ;-).

978-240-5154

 

Praca z domu na urlopie macierzyńskim – bez lukru

Pod koniec ciąży napisałam artykuł o tym,ureterointestinal. Teraz, gdy mój urlop macierzyński się skończył, czas na drugą część tego cyklu czyli wrażenia mamuśki-freelancerki.

W internecie można natknąć się na artykuły, których autorzy przekonują, że urlop macierzyński to Å›wietny czas na rozkręcenie własnego biznesu, aby gdy nasz 12-miesięczny „urlop” (znacie ten dowcip –> patrz obrazek) się skończy, nie trzeba było wracać do kieratu, tylko móc elastycznie łączyć pracę zawodową z wychowywaniem malucha. I co? Z mojej perspektywy rozkręcenie czegokolwiek w tym czasie byłoby szaleństwem. Owszem da się kontynuować prowadzenie działalności, ale to, w jakim wymiarze, zależy przede wszystkim od… dziecka.

Moja córcia jest typowym pieszczoszkiem, który praktycznie od samego początku nie Å›pi w swoim łóżeczku tylko na mnie lub z nami w Å‚óżku (ewentualnie w wózku lub nosidle) oraz nie toleruje zbyt długiej rozłąki z mamą (na razie najdłużej 1,5 godziny). Ponadto szkoda jej czasu na przesypianie odcinków dłuższych niż 2 godziny w nocy i 45 minut w dzień, więc o pracy zawodowej w ciągu dnia mogłam zapomnieć.

Jak się zatem organizowałam? Przede wszystkim pracowałam i pracuję wieczorami, siedząc w Å‚óżku i jednocześnie pilnując śpiącej tam córki. Jako że córka pada między 19 a 21, siłą rzeczy zostają mi jakieś 2-3 godziny, zanim obydwoje z mężem też nie zapragniemy udać się na zasłużony odpoczynek. Do tego czasami uda mi się popracować w weekendy, gdy córką zajmuje się mąż, ale z tym bywa ciężko, bo L. co jakiś czas do mnie przybiega i domaga się uwagi/wzięcia na ręce/na kolana/karmienia piersią. Jeżeli zamknę się w pokoju, to potrafi się dobijać ;-). Na szczęście dzieci mają to do siebie, że powolutku dorastają i cały czas się zmieniają. Na przykład w ostatnich dniach L. nauczyła się spać w nieruchomym wózku, więc w ramach spaceru czasami wystawiam wózek z nią na taras i wtedy mogę pracować w domu i mieć na nią oko. Niemniej jednak warto pamiętać, że dzieci zwłaszcza tak małe mają różne okresy i za chwilę może być gorzej lub lepiej.Urlop macierzyński

Pewnie to, co napisałam powyżej, wygląda na typowe malkontenctwo zmęczonej mamuśki i grubą przesadę, ale jednak decydując się na pracę zdalną na urlopie macierzyńskim, warto wziąć pod uwagę, że dziecko, które się urodzi, może nie być „książkowe” i może potrzebować więcej bliskości, niż się spodziewaliśmy i niż opisują w popularnych poradnikach dla rodziców. Oczywiście może też być zupełnie inaczej. Koleżanka opowiadała mi o tłumaczce, która z pomocą niani i rodziny zaraz po urodzeniu dziecka, wyrabiała się z pracą na pełny etat. Ja jednak wychodzę z założenia, że po to przysługuje mi urlop macierzyński i zasiłek, abym ten czas mogła przede wszystkim spędzać z dzieckiem, a kariera poczeka. Zresztą mogę zakończyć optymistycznym akcentem: klienci na mnie poczekali i w zasadzie dalej współpracuję ze wszystkimi kontrahentami, z którymi pracowałam przed porodem, a nawet nawiązałam kilka nowych ciekawych kontaktów. Naprawdę w branży tłumaczeniowej nie jest tak Åºle z chodzeniem na macierzyński. Ja poszłam na zwolnienie na dwa miesiące przed porodem, a pierwszą fakturę za samodzielnie wykonane tłumaczenie (w międzyczasie niektóre projekty podzlecałam) wystawiłam w styczniu, czyli nie byłam aktywna zawodowo przez 4 miesiące. Kawałek czasu, ale spotkałam się z pełnym zrozumieniem kontrahentów – ostatecznie przecież prawie każdy ma rodzinę i wie, jak to jest.

Jakie są moje plany na czas po urlopie macierzyńskim? Na razie kontynuuję pracę wieczorową i weekendową oraz zostaję z córką w domu. Przed porodem myśleliśmy o Å¼Å‚obku, ale teraz obydwoje z mężem widzimy, że na razie nasza córka mogłaby sobie nie poradzić, a przecież dlatego wybrałam takie studia i taką pracę, aby właśnie móc dłużej pobyć z dziećmi w domu. Niemniej jednak nie jest łatwo pracować na dwa etaty. Podziwiam tłumaczki z większą liczbą dzieci (Gosia to o Tobie :)).

A jak było u Was? Czy udało się Wam pogodzić freelancing i opiekę nad maluszkiem? Co zrobiłyście po urlopie macierzyńskim?

O różnych historiach mam-tłumaczek możecie poczytać w wątku na VERIZON NEW YORK INC. (trzeba posiadać konto).

Tsimshian

Powoli kończą się prace nad zmianą ustawy o Å›wiadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Obecnie projekt ustawy czeka już tylko na podpis Prezydenta. Dlaczego piszę o tej ustawie? Cóż, mocno pogorszy ona sytuację kobiet prowadzących działalność gospodarczą, które planują powiększenie rodziny. Celem nowej ustawy jest wyeliminowanie luki prawnej, której istnienie powodowało, że wiele kobiet zakładało działalność na miesiąc przed porodem, opłacało jedną składkę od najwyższej obowiązującej podstawy i w rezultacie przez rok urlopu macierzyńskiego otrzymywało około 5 tys. zł zasiłku miesiąc w miesiąc. Oczywiście taki proceder nie był szczególnie fair wobec wszystkich tych, którzy opłacają składki przez długie lata i nie korzystają z zasiłków, niemniej jednak sposób rozwiązania problemu moim zdaniem uderza również w kobiety, które uczciwie prowadziły działalność przed zajściem w ciążę i/lub zamierzają ją kontynuować również po powrocie z urlopu macierzyńskiego.

Zgodnie z projektem ustawy, aby uzyskać najwyższy zasiłek macierzyński trzeba będzie opłacać najwyższą składkę przez 12 miesięcy. Ciąża trwa zazwyczaj 9 miesięcy. A zatem do licznych zdolności przedsiębiorcy należy dorzucić umiejętność jasnowidzenia, aby przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem na rok wcześniej, kiedy planujemy urodzić dziecko, zacząć odprowadzać wyższe składki, a następnie jeszcze w odpowiednim momencie zajść w ciążę. Proste i logiczne prawda? W czasach, w których coraz więcej par ma problemy z zajściem w ciążę, może się okazać, że w przypadku przedłużających się prac nad spłodzeniem potomka/potomkini bardziej będzie się opłacać odkładanie tych składek na konto i wypłacanie sobie zasiłku po porodzie samodzielnie. Ale jak tu przewidzieć, że akurat Ty i Twój Towarzysz Å»ycia będziecie mieć jakieś trudności? A może będzie odwrotnie? Zajdziecie w ciążę znienacka i pozbawicie się szans na najwyższy zasiłek macierzyński, bo po potwierdzeniu ciąży zostanie raptem 7-8 miesięcy na opłacanie składek.

Oczywiście można powiedzieć, że jeżeli przedsiębiorczyni życzy sobie dostawać duży zasiłek macierzyński to powinna cały czas na wszelki wypadek płacić tak wysokie składki. Ostatecznie kobietom na etatach potrącane są składki w wysokości proporcjonalnej do wynagrodzenia. Moim zdaniem jednak trudno porównywać tu sytuację kobiet prowadzących działalność gospodarczą i kobiet pracujących na etatach. Kto, szukając pracy na etacie, sugeruje się kwotą brutto wynagrodzenia? Od razu patrzy się na kwotę netto, bo to są pieniądze, które faktycznie wpływają na konto. Przedsiębiorcy sami muszą na swoje składki zarobić, więc z oczywistych względów najczęściej opłacają najniższe, tym bardziej że nasze dochody rzadko bywają stale na tym samym poziomie.

Ponadto w rzeczywistości mamy na etacie mają możliwość wydłużenia sobie urlopu macierzyńskiego poprzez wzięcie płatnego urlopu wypoczynkowego, z czego, jak mogę powiedzieć, obserwując moje koleżanki, chętnie korzystają od razu po zakończeniu macierzyńskiego, aby jak najbardziej odwlec w czasie moment wysłania dziecka do Å¼Å‚obka/oddania go pod opiekę niani. Jako kobieta prowadząca działalność gospodarczą nie mam płatnego urlopu, więc de facto mam krótszy „macierzyński” o 26 dni roboczych. Jeżeli ma być tak sprawiedliwie, może posłowie wydłużyliby przedsiębiorcom urlop rodzicielski? Wiem, wiem przemawia przeze mnie zawiść, bo zostały mi już tylko 4 miesiące spokojnego siedzenia w domu z córcią z zabezpieczeniem finansowym z ZUS. No ale cóż – podobno dzieci rodzi się za mało, a kobiety trzeba mocno zachęcać do zakładania firm. Moim zdaniem ta zmiana ustawy nie wpłynie korzystnie ani na pierwszą, ani na drugą z tych kwestii. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

PS

Zaznaczam, że nie jestem ekspertem w dziedzinie przepisów i zasiłków, więc po szczegółowe informacje na temat zmian lepiej zwrócić się do osób lepiej wykwalifikowanych w tym temacie.

PS2

Zachęcam wszystkich do podpisywania się pod miscomputation. W treści petycji znajdziecie również wiele innych argumentów przeciwko zmianie ustawy o Å›wiadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego oraz bardzo ciekawe wyliczenia dotyczące wysokości zasiłków po wprowadzeniu planowanych zmian.

 

Raising My Child Bilingually – the First 3 Months

My baby is 3 months old – well, that have been the most tiring but also beautiful 12 weeks of my life :). Today, I would like to share with you my thoughts on my first attempts at introducing my baby girl to the English language apart from my mother tongue.

To be honest, I haven’t really started speaking to her in English until the third week of her life. Earlier, I was too overwhelmed by the whole situation to do anything more than trying to survive! Then, I started to talk to her in English during the morning hygiene routine. I simply described what I was doing – „Now, mummy will take off your clothes”, „I will clean you eyes with a saline solution”, etc. At first, it felt very strange and clumsy and I didn’t want anyone to hear it so I avoided speaking English when we were not alone. However, after several days, I felt more comfortable and it turned out that I can come up with many sweet, cuddling words to talk to my baby.

What helped me overcome my initial stiffness and shyness were songs and nursery rhymes. When I was pregnant, I bought two books with CDs (Angielski dla dzieci. Piosenki and Nursery Rhymes), but actually at first it was much more comfortable to play them from YouTube on my mobile phone together with lyrics. If you want to learn some English baby songs, I really recommend subscribing to the upsetted channel. The English nursery songs are so catchy that me and my husband had no difficulties in memorizing them. In fact, my husband found himself humming „Wheels on the Bus” at work.

Our favourites:

  • Old MacDonald had a farm
  • Itsy Bitsy Spider (I got many smiles from my baby girl when I sing it, it seems that she likes it best at the moment)
  • Baa Baa Black Sheep
  • The Wheels on the Bus
  • Hush, Little Baby

I found it much easier to sing in English than in Polish. Maybe the Polish nursery songs are more demanding in terms of singing abilities and I am not a very talented singer :).

At the moment, I talk to my girl for about an hour in the morning when she is freshly awake from her night sleep.  I ask her what she was dreaming about at night, tell her what the weather is like and what we are going to do during the day. Apart from that, I usually sing her English songs during other daily activities (especially after her evening bath). It seems that for now she doesn’t mind me speaking in a different language – she enjoys being spoken to equally in Polish and in English.

What are my plans for the following weeks? I would like me and my husband to speak English in front of our baby girl during the weekends, so that she is able to listen to adult conversations in English. We’ll see whether we will feel comfortable enough to do it :).

When I started speaking English to my baby, I realized that I don’t know some English words for things and processes that are inextricably connected with infancy. You will find some of them below. You may find them useful if you too decide to speak English with your baby.

Polish-English Baby Dictionary – Part I

  • ulewać – spit up
  • ulewanie – regurgitation
  • odbijać – burp
  • smoczek – dummy (GB), pacifier (US)
  • karmienie piersią – nursing
  • przystawianie do piersi – latching
  • mleko modyfikowane tzw. mieszanka – baby formula
  • odstawianie od piersi – weaning
  • otulanie (ciasne spowijanie niemowlęcia) – swaddling
  • kikut pępowiny – umbilical stump
  • przewijak – changing table
  • nakładki na sutki – nipple shields

Image courtesy of Free Digital Photos. A picture by Jomphong.